Amen:

Ten album stanowi przełom w działalności zespołu, grupa tworząc go była już całkowicie "trzeźwa", nie uzależniona od jakichkolwiek używek, co też słychać w nagraniach. Może nie jest to szczyt twórczości Megadeth, ale jest to całkiem solidna płyta. Jednak już tutaj można zauważyć odchył w stronę komercji. Piosenki są melodyjne, wpadają łatwo w ucho, zupełnie nie przypominają stylu wcześniejszych płyt grupy. Album został nagrany w prywatnym studiu Mustaine'a tuż po jego rekonwalescencji związanej z przedawkowaniem valium. Na szczególne wyróżnienie zasługują piosenki: "The Killing Road" (zabójczy początkowy riffek), "Reckoning Day", "Train of Consequences" i "Addicted to Chaos".

Krótki komentarz: Płyta prezentująca zdecydowanie "nowe" oblicze zespołu, niestety coraz mniej przypominająca thrash.
Ocena: 8/10

Ferres:

Zaliczam tę płytę Megadeth do moich trzech ulubionych albumów zespołu, obok Countdown to Extinction i Hidden Treasures. Owszem, Youthanasia nie jest thrashowa, ale nie sądzę, żeby to był zarzut. Megadeth dużo lepiej odnajduje się w takim jak na tej płycie klasycznym, bardziej melodyjnym heavy metalu niż w ortodoksyjnym thrashu. Youthanasia to płyta, która ciekawie się zaczyna i kończy, natomiast traci dynamikę (i punkt w mojej ocenie) w środku, w pobliżu "The Killing Road". Amen wyróżnił utwory z początku płyty (pominął niesłusznie "A Tout Le Monde" :), ja zajmę się końcówką tego albumu - uwielbiam Mustaine'a za pełen ironii i sarkazmu utwór tytułowy, klaustrofobiczne "Black Curtains" i dynamiczne "Victory" z zabawnym tekstem. Japoński bonus track, "Crown of Worms", jest także interesujący... Drugi punkt zabieram za wyraźnie gorsze, bardziej "płaskie" niż na poprzednim albumie brzmienie.

Krótki komentarz: Płyta bardzo kontrowersyjna, ale solidna, równa, spójna i bardzo ważna w rozwoju Megadeth.
Ocena: 8/10

Ocena Dave'a Mustaine'a: 8/10