Amen:

Jest to niewątpliwie jeden z najlepszych albumów Megadeth. Na pewno wpływ na to miało wyrwanie się z nałogu przez Dave'a i zatrudnienie nowego producenta Płyta ta była przełomem w działalności zespołu, gdyż przed jej wydaniem nieomal doszło do rozwiązania grupy! Potwierdziła ona talent i ogromne możliwości kapeli, a w szczególności Dave'a Mustaine'a, jednakże zespół nie osiągnął jeszcze szczytowej formy, miała ona dopiero nadejść... Właściwie cała płyta jest wspaniała, jedynie słabo prezentuje się "Take No Prisoners".

Krótki komentarz: Album wspaniały, ale nie najlepszy.
Ocena: 9/10

Ferres:

Pierwsza płyta nagrana w tak zwanym klasycznym składzie (z Marty Friedmanem i Nickiem Menzą), Rust in Peace jest powszechnie uważana za najlepszą w dorobku Megadeth. W naszej ankiecie nieznacznie wyprzedziła nawet Countdown to Extincion. Nie zgadzam się z tym i nie rozumiem dlaczego Rust... miałoby być lepsze od swojej następczyni. Nie przepadam za tym albumem z kilku powodów. Po pierwsze, nie za bardzo lubię thrash w wykonaniu Megadeth - niezbyt ciężki, za to połamany rytmicznie niczym jazz. Nie wiem jak wy, ale ja jestem fanem metalu, rocka ale nie jazzu... Znacznie bardziej cenię heavy metalowe oblicze zespołu Mustaine'a, w konkurencji thrash zdecydowanie wyprzedzają Megadeth Slayer i Metallica. Po drugie nie podoba mi się brzmienie tej płyty, w porównaniu do cyfrowego Countdown... ten album brzmi żałośnie. I po trzecie mamy tu kilka marnych utworów, jak chociażby wspomniane "Take No Prisoners", nawet jeśli takie kawałki jak "Tornado of Souls" albo tytułowy nigdy mi się nie znudzą.

Krótki komentarz: Płyta zwykle przeceniana, zupełnie niesłusznie uważana za najlepszy album Megadeth.
Ocena: 8/10

Ocena Dave'a Mustaine'a: 10/10