Amen:

Jest to kolejny, dobry album, typowy dla zespołu... rockowego. W stwierdzeniu tym nie cienia przesady, piosenki są spokojne, melodyjne. Wszystko byłoby dobrze, gdyby przypominały thrash metal. Megadeth zmienił oblicze, niestety w stronę komercji. Wielu starych fanów odwróciło się od zespołu, jednak pozyskał on wielu nowych i o to praktycznie chodziło. Jednak mimo tego album da się lubić. Znajdują się na nim takie perełki jak "Trust", "A Secret Place" , "Vortex" czy "FFF".

Krótki komentarz: Płyty da się słuchać, ale nie tego spodziewałem się po Megadeth.
Ocena: 6/10

Ferres:

Poza czterema wymienionymi przez Amena perełkami (ja dorzuciłbym do tej listy "She-wolf") są na tutaj utwory średnie, być może nie powalające na kolana, ale zupełnie przyzwoite i przyjemne. Zarzucić mogę Cryptic Writings tylko pewną nierówność, niespójność stylistyczną - są tutaj zarówno utwory szybsze i cięższe, popowo-melodyjne, jak i pośrednie, w stylu Youthanasii. W przeciwieństwie do wspomnianej poprzedniej płyty, która zawiera wyłącznie kawałki napisane podczas sesji nagraniowej, na Cryptic... oprócz zupełnie nowych rzeczy znalazło się sporo utworów, które trochę przeleżały u Mustaine'a w szufladzie. W rezultacie mamy tutaj zbieraninę bardzo różnych, choć większości dobrych kawałków napisanych w ciągu kilku lat. Co niewątpliwych zalet tej płyty należy doskonała produkcja, chociaż nie każdemu może odpowiadać stosunkowe wyeksponowanie gitar i wokalu kosztem sekcji. Dann Huff poradził sobie z muzyką Megadeth dużo zgrabniej niż Max Norman przy Youthanasii, szczególnie gitary brzmią znacznie lepiej, choć z drugiej strony to głównie specyficzna produkcja sprawia, że Cryptic Writings brzmi jak płyta pop-rockowa, a nie heavy-metalowa.

Krótki komentarz: Mimo kilku wad to dobra płyta i często jej słucham.
Ocena: 8/10

Ocena Dave'a Mustaine'a: 8/10