Wywiady i artykuły o Megadeth


Dave człowiek, Mustaine artysta :: Próba ognia :: Thrash in Peace :: Godzilla kontra Megadeth :: Sławny zespół :: Podekscytowany rudy rydz :: Igły i szpilki :: Dar :: Megadeth - Ryzyko? :: Heroina rządziła mną i Megadeth :: Bohater :: Arogancki Amerykanin :: Spróbuj zaskarżyć Capitol Records :: Układ Warszawski :: Znowu w siodle :: Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii :: Twarzą w twarz z... Megadeth :: Trochę uderzyło mi do głowy

Spróbuj zaskarżyć Capitol Records!

źródło: Megadeth.rockmetal.art.pl, maj 2001
wywiad z Mike'm Albertem, rozmawiał: Ferres


Jeśli ktoś powiedziałby mi, że przeprowadzę dwa wywiady z członkami Megadeth w ciągu dwóch miesięcy, nie uwierzyłbym mu. Ale tak właśnie się stało. Miesiąc po tym, jak rozmawiałem z Dave'm Mustaine'm, Mike Albert, gitarzysta, który zastępował Chrisa Polanda podczas trasy koncertowej Megadeth w 1985 roku, wysłał mi e-maila pytając skąd wiem, że grał w Megadeth. Nie mogłem zmarnować takiej okazji, więc spytałem go, czy byłby na tyle uprzejmy, aby odpowiedzieć mi na kilka pytań. Te pytania i jego odpowiedzi złożyły się na poniższy krótki wywiad.


Ferres: Kiedy dołączyłeś do Megadeth i jak długo z nimi grałeś?

Mike Albert: Dołączyłem do Megadeth w kwietniu 1985 roku i grałem z nimi chyba do października (mam jakąś dziurę w pamięci). Odbyłem z nimi amerykańską trasę koncertową "Killing Is My Business... And Business Is Good".

F: Jak spotkałeś Dave'a Mustaine'a?

MA: Poznałem Dave'a poprzez jego ówczesnego menedżera, Jaya Jonesa. Jego wkład w sukces zespołu niestety nigdy nie został uznany! Megadeth wówczas to był tylko Dave i Junior [David Ellefson]. Jay Jones skontaktował ich z Chrisem Polandem i Garem Samuelsonem. Byłem przyjacielem Chrisa i Gara jeszcze zanim to się stało, kiedy oni grali w jazzrockowym zespole The New Yorkers. Zespół ten miał siedzibę w moim rodzinnym mieście, Los Angeles. Oni właśnie przeprowadzili się z Buffalo do Nowego Jorku i stąd nazwa The New Yorkes.

F: Jak to było, współpracować z Dave'm Mustaine'm?

MA: W tym okresie praca z Mustaine'm była zupełnie nieprzewidywalna, to było jakbyś pracował z szalonym geniuszem, który wyrwał się spod kontroli. On nie miał w zwyczaju w ogóle ćwiczyć przed koncertem, ale brał gitarę do ręki i grał bez najmniejszego błędu wszystkie swoje partie! Jeśli chodzi o utwory, które znalazły się na Peace Sells..., to Dave po prostu grał coś i mówił: "Jak wam się to podoba?" Do tej pory nie wiem, skąd on brał te kawałki! Na początku dobrze się dogadywaliśmy (dobrze nam się razem piło). Dave potrzebował moich rad, ponieważ w przeszłości współpracowałem z CBS, MCA i Mercury Records i miałem dużo więcej doświadczenia, jeśli chodzi o przemysł muzyczny. Byłem nawet współliderem i doradcą zespołu. Dave powiedział: "Mike jest współliderem! Ktoś się nie zgadza?" Gar i David Ellefson pokornie się zgodzili. Po zakończeniu amerykańskiej trasy koncertowej skończyły się pieniądze, a zaczęły się kłótnie. Miałem zacząć prace związane z pre-produkcją albumu Peace Sells..., ale odmówiłem. Odszedłem, a Dave mnie wyrzucił. Nie ma sensu dyskutować, co miało miejsce najpierw. Doszło do zderzenia ambicji, domagałem się większej ilości pieniędzy, wtedy na scenę z powrotem wkroczył Poland prosząc tylko o powrót do zespołu i mój sprzęt. To było to! Wyleciałem. Kower utworu "I Ain't Superstitious" to także był mój pomysł. Mustaine chciał przerobić inny utwór, ale przekonałem go, aby tego nie robił. W sumie to Dave ma może ciągle mój egzemplarz albumu Truth Jeffa Becka, z którego nauczył się tego kawałka. Jeśli chodzi o album Peace Sells... to skomponowałem jedną czy dwie rzeczy, ale moje autorstwo nigdy nie zostało uznane. Na początku Dave zadzwonił do mnie, aby omówić kwestię "uznania mojego autorstwa", co miało nastąpić, ale wycofał się z tego, wiedząc, że nie mogę niczego udowodnić. Powiedział mi: "Spróbuj zaskarżyć Capitol Records!"

F: Co sądzisz o ostatnich albumach Megadeth?

MA: Pierwszy, Killing Is My Business..., został źle zmiksowany, brzmi stanowczo zbyt słabo. Utwory są dosyć mocne, lecz zbyt surowe. Peace Sells... to rzecz znacznie lepszej jakości, na tym albumie już prawie rozwinęło się charakterystyczne dla Megadeth brzmienie. So Far, So Good... So What! ma lepsze momenty, ale poziom gry na instrumentach jest niższy niż wcześniej. Ci dwaj kolesie, którzy zastąpili Gara i Chrisa [Jeff Young i Chuck Behler] nie byli nawet w połowie tak dobrzy jak oni! Następne albumy z Menzą i Friedmanem to prawdziwa magia. Obydwaj Dave'owie przeszli przez odwyk i wznieśli zespół na jeszcze wyższy poziom. Nie śledziłem ich poczynań od połowy lat 90-tych, więc nie będę komentował ich ostatnich płyt. Życzę im nieustających sukcesów.

F: Czy miałeś jeszcze jakieś kontakty z członkami Megadeth po tym jak odszedłeś z zespołu?

MA: Jeśli chodzi o moje kontakty z byłymi członkami zespołu, to Gar Samuelson i ja założyliśmy zespół o nazwie Metalist, który nigdy tak naprawdę nie zaistniał ze względu na nasze problemy z narkotykami, jednak utrzymywałem z nim kontakty aż do jego śmierci w ubiegłym roku. Całkiem często rozmawiam z Chrisem Polandem. Razem z jego basistą Robem Pagliarim mieliśmy kilka lat temu zespół i ciągle jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.

F: Nad czym w tej chwili pracujesz?

MA: Kończę właśnie album, którym poważnie interesują się wytwórnie płytowe, jest także szansa, że moje utwory znajdą się na ścieżkach dźwiękowych filmów. Pracuję bardzo ciężko, aby coś się w tej materii ruszyło, tu chodzi o czas!


Dave człowiek, Mustaine artysta :: Próba ognia :: Thrash in Peace :: Godzilla kontra Megadeth :: Sławny zespół :: Podekscytowany rudy rydz :: Igły i szpilki :: Dar :: Megadeth - Ryzyko? :: Heroina rządziła mną i Megadeth :: Bohater :: Arogancki Amerykanin :: Spróbuj zaskarżyć Capitol Records :: Układ Warszawski :: Znowu w siodle :: Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii :: Twarzą w twarz z... Megadeth :: Trochę uderzyło mi do głowy

Megadeth.rockmetal.art.pl
Wywiady | Strona główna | Z powrotem na górę | Napisz do nas