Wywiady i artykuły o Megadeth


Dave człowiek, Mustaine artysta :: Próba ognia :: Thrash in Peace :: Godzilla kontra Megadeth :: Sławny zespół :: Podekscytowany rudy rydz :: Igły i szpilki :: Dar :: Megadeth - Ryzyko? :: Heroina rządziła mną i Megadeth :: Bohater :: Arogancki Amerykanin :: Spróbuj zaskarżyć Capitol Records :: Układ Warszawski :: Znowu w siodle :: Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii :: Twarzą w twarz z... Megadeth :: Trochę uderzyło mi do głowy

Heroina rządziła mną i Megadeth

źródło: Metal Hammer 2/2001
wywiad z Dave'm Mustaine'm, rozmawiał: Darek Świtała


Kiedy po raz pierwszy usłyszałem "Kill the King" (ile to już piosenek miało taki tytuł?) - jeden z 3 nowych utworów na retrospektywnej płycie Megadeth Capitol Punishment, pomyślałem sobie: Jest nieźle. Faktycznie "Kill the King" to jeden z najlepszych utworów Megadeth na przestrzeni ostatnich lat, to utwór, który łączy w sobie thrashową zaciętość tak dobrze znaną nam z pierwszych płyt zespołu z przebojowością jaką miała Youthanasia... Także drugi z nowych utworów - "Dread and the Fugitive Mind" - broni się doskonale. Nigdy nie myślałem, ze usłyszę jeszcze Megadeth w tak dobrej formie. Kaskady, szalonych agresywnych gitarowych riffów, mocna praca sekcji i przede wszystkim - brak nudy - to chyba priorytety nowego stylu zespołu Dave'a Mustaine'a. Szczerze mówiąc, cieszę się, że to opamiętanie przyszło w porę ponieważ miałem już dość oblicza Megadeth znanego z Cryptic Writings i Risk. Jak grać metal, to przecież ostro, bez ściemy, na której od razu poznają się fani. Któregoś listopadowego wieczoru miałem okazję porozmawiać z Dave'em Mustainem - przed laty założycielem zespołu i do dziś lego najbardziej charakterystyczną postacią. Osobiście wydał mi się zresztą bardzo intrygujący - na moje pytania odpowiadał chłodno, z wyraźną niechęcią, tak jak gdyby chciał mi dać do zrozumienia, że jestem tylko miernym dziennikarzyną a on królem heavy metalu. Cóż, na to przymknąłem oko, gorzej, ze Mustaine najczęściej udzielał odpowiedzi niezwykle lakonicznych, a nasz wywiad miał trwać zaledwie piętnaście minut. Poniżej znajdziecie zapis naszej rozmowy [...].


Metal Hammer: Witaj Dave, to zaszczyt rozmawiać z tobą...

Dave Mustaine: ...

MH: Jak tam pogoda w Los Angeles?

DM: Pada deszcz...

MH: Podobnie jak tutaj w Polsce... Dobrze, jeśli pozwolisz porozmawiamy o najnowszej płycie Megadeth. Wiem, że znalazły się na niej trzy nowe utwory. Czy możesz nam o nich opowiedzieć?

DM: A co chcesz wiedzieć?

MH: Szczerze mówiąc wszystko to gdzie powstały, jaki noszą tytuł, co zainspirowało cię do ich napisania...

DM: W gruncie rzeczy na Capitol Punishment napisaliśmy zaledwie dwie nowe piosenki, a nie trzy, jak mówisz... Te dwa nowe utwory to "Kill the King" oraz "Dread and the Fugitive Mind", i tak jak powiedziałem powstały one z myślą o kompilacyjnej płycie. Natomiast ostatni utwór na Capitol Punishment - tak właśnie zatytułowany, powstał z myśl o nowym studyjnym albumie Megadeth, który ma się ukazać w roku 2001. Wytwórnia była jednak tak upierdliwa, że zmusiła mnie bym także tę piosenkę umieścił na Capitol Punishment. Wiesz, niby ma to podnieść sprzedaż itd.

MH: Z tego co słyszałem, nie jest to zwyczajny utwór?

DM: Faktycznie. Od dawna nosiłem się z zamiarem nagrania czegoś takiego. To po prostu miks naszych najlepszych utworów, które nagraliśmy dla wytwórni Capitol Znajdziesz tu fragmenty "Symphony of Destruction", "Coundown to Extinction", "Crush'em", "Hangar 18" itd... To takie małe "Greatest Hits" w jednym utworze [które nie brzmią zbyt przekonująco, przede wszystkim za sprawą nieudolnego miksu - D.Ś.].

MH: "Kill the King" - jeden z nowych utworów, bardzo mi się podoba, ale jest dość kontrowersyjny w swojej wymowie... Co skłoniło cię by napisać taki utwór? Mam wrażenie, że jest to rękawica rzucona w twarz politykom...

DM: Tak.

MH: Tak?

DM: To utwór, który napisałem z myślą o starych fanach zespołu. Przypomnialem sobie, jak muzyka Megadeth wyglądała kilkanaście lat temu i postanowiłem udowodnić sobie, że wciąż potrafię pisać takie utwory, chciałem wrócić do naszych korzeni. To faktycznie jest polityczna piosenka. Idea tego utworu narodziła się we mnie, kiedy w pokoju hotelu Capitol Tokyo w Tokyo oglądałem telewizyjną debatę pomiędzy George'em Bushem i Johnem McCainem. a mój żołądek skręcał się z wściekłości. Nienawidzę polityki i dałem temu wyraz właśnie w tym utworze...

MH: Powiedziałeś, że "Kill the King" miał być powrotem do korzeni. Takie wrażenie sprawiają też dwa pozostałe, nowe utwory...

DM: Takie było moje założenie. To miały być mocne, agresywne kawałki, nie pozbawione jednak melodii i pewnej przebojowości...

MH: Czyli możemy się spodziewać, że nowy album Megadeth, który ukaże się jak powiedziałeś, w przyszłym roku, będzie zawierał dokładnie takie kompozycje?

DM: Tak myślę. Ma już zarys części materiału i jak na razie to jedna z najbardziej obiecujących rzeczy w karierze Megadeth.

MH: A kolejny nowy utwór? "Dread and the Fugitive Mind" - jak się narodził?

DM: Ten numer powstał w małym klubie, w którym graliśmy. To było chyba w Nashville w Tennessee. Muszę ci powiedzieć, że jestem pod dużym wpływem AC/DC i "Dread and the Fugitive Mind" to właśnie numer, który swoje korzenie ma w twórczości AC/DC. Kiedy go posłuchasz zobaczysz, że to te same ostre riffy, podobnie gadające gitarki, no i to zabójcze, szybkie tempo... To jedna z pierwszych piosenek jakie napisaliśmy z naszym nowym gitarzystą Alem Pitrelli. Słowa opowiadają o ludzkim umyśle, o tym jak skomplikowana jest ludzka psychika, i o tym jak łatwo ją zniszczyć.

MH: Zastanawia mnie kto dokonał wyboru utworów na Capitol Punishment, ty czy wytwórnia?

DM: Wytwórnia i ja...

MH: Czym się kierowaliście?

DM: Wytwórnia wybrała utwory, jej zdaniem najbardziej komercyjne, natomiast ja starałem się podarować ludziom takie numery, których od nas oczekują. Kiedy gramy koncert widzę wyraźnie, które utwory spotykają się z ciepłym przyjęciem, a które po prostu są przez ludzi olewane.

MH: Czyli które cieszą się sympatią fanów?

DM: Na przykład "Symphony of Destruction" czy "Hangar 18".

MH: Muszę zadać ci to pytanie, ponieważ to chyba pierwszy wywiad dla polskich mediów, jakiego udziełasz od momentu gdy Marty Friedman opuścił Megadeth? Czy możesz mi zdradzić jakie były powody jego odejścia?

DM: Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Musiałbyś jego zapytać dlaczego odszedł z zespołu.

MH: Rozumiem. Wiem, że nowym gitarzystą w Megadeth jest Al Pitrelli jak doszło do tego, że dołączył do zespołu?

DM: Chcieliśmy żeby następca Marty'ego był multitalentem, to znaczy, żeby nie tylko umiał grać na gitarze, ale także komponować utwory i dobrze znosić trudy trasy. Dlatego nie zdecydowaliśmy się na wybór nieznanego, młodego muzyka, który dopiero musiałby sprawdzić się w tej ciężkiej roli. Wybraliśmy Ala, ponieważ wydawał nam się najlepszy do tej roboty. To wszystko.

MH: Z perspektywy tych wspólnych kilku miesięcy, które spędziliście już razem jesteś zadowolony z tego wyboru?

DM: Tak. To wyśmienity gitarzysta, który ma w dodatku bardzo miłą osobowość. To nie jest konfliktowy człowiek...

MH: Tak jak Marty Friedman?

DM: Tego nie powiedziałem.

MH: Wspomniałeś na początku o nowym albumie Megadeth. Czy możesz nam zdradzić, kiedy możemy się go spodziewać?

DM: Wiesz w tym momencie ciężko mi o tym mówić, ponieważ skończył nam się kontrakt z Capitol Records i szukamy nowego wydawcy. Dopóki go nie znajdziemy, nie można mówić o konkretnej dacie wydania naszej nowej płyty. [W kilka dni później dotarta do mnie informacja, że Megadeth podpisał kontrakt z Sanctuary Records, na wydanie pięciu kolejnych płyt oraz na nagranie solowych albumów obecnych członków zespołu - D.Ś.] W tej chwili ma przygotowanych kilka kompozycji, które prawdopodobnie będą kartą przetargową w rozmowach z nowym wydawcą. Myślę jednak, że nazwa Megadeth wciąż jest na tyle duża, że uda nam się podpisać jakiś kontrakt. [śmiech]

MH: Jeśli pozwolisz porozmawiamy trochę o historii zespołu. Który z albumów Megadeth, odegrał twoim zdaniem, najważniejszą rolę w historii zespołu?

DM: To trudne pytanie, tym bardziej, że uważam, że każdy album byt bardzo ważny dla Megadeth. Po prostu bez albumu X nie byłoby płyty Y...

MH: Może inaczej: jaki jest twój ulubiony album Megadeth?

DM: Raz jeszcze, to bardzo trudne pytanie, na które nie chciałbym odpowiadać. Nie mogę powiedzieć, że którykolwiek z albumów jest dla mnie najważniejszy, że któryś lubię bardziej niż inne. Lubię je wszystkie.

MH: Moim zdaniem, jednym z najważniejszych albumów Megadeth jest Countdown to Extinction, który zresztą cieszy się ogromną popularnością w Polsce. Czy pamiętasz w jakiej atmosferze powstawała ta płyta?

DM: Nagrywanie Countdown to Extinction, zbiegło się z zamieszkami czarnej ludności w Los Angeles. To było coś okropnego - bezdomni ludzie na ulicach, nieprzerwane wrzaski policyjnych syren - tamto miejsce i tamten czas miały ogromny wpływ na energię, która została zawarta w naszej muzyce. Zdaliśmy sobie sprawę jak niewiele potrzeba by ludzie wyszli na ulicę i zaczęli się zabijać. Countdown to Extinction, nie byłaby tą samą płytą gdyby powstała w innych okolicznościach.

MH: Zastanawiam słę dlaczego Youthanasia - następny album w karierze Megadeth - był zwrotem w kierunku bardziej melodyjnej, łagodniejszej muzyki?

DM: Nie sądzę byśmy wtedy aż tak bardzo się zmienili. Po prostu grały w nas wtedy takie, a nie inne dźwięki, a ponieważ czas był odpowiedni by dać im wyraz w naszej muzyce - zrobiliśmy to. Nie rozumiem dlaczego ludzie mówią ciągle, że wtedy się zmieniliśmy. Mój styl pozostaje zawsze taki sam - nie wiem czy wiesz, że kiedy jeszcze grałem w Metallice napisałem kilka utworów, które znalazły się na płytach Megadeth kilka lat później, i już wtedy wszyscy mówili, patrz Mustaine się zmienił - złagodniał czy coś takiego. Tymczasem dźwięki, które we mnie żyją, są zawsze takie same.

MH: Dziwne, że w okresie gdy nagrywaliście Youthanasia zmienił się także wasz image. Do tamtego czasu mieliście opinię niepokornych rock'n'rollowców, później jak gdyby złagodnieliście...

DM: W momencie gdy nagrywaliśmy Youthanasia rozstrzygały się losy całego zespołu. Mieliśmy wybór - narkotyki albo zespół, i wybraliśmy to drugie rozwiązanie z czego zresztą bardzo się cieszę. Zerwanie z heroiną było jedną z najważniejszych i zarazem najcięższych decyzji w moim życiu. Teraz mogę spokojnie o tym mówić, ale był okres, kiedy heroina rządziła mną i Megadeth. Cieszę się, że to już za nami, bo dzięki temu żyjemy. Naprawdę.

MH: Czy pamiętasz koncert, jaki trzy lata temu daliście w Polsce?

DM: Katolicze?

MH: Tak. Katowice.

DM: Oczywiście, że pamiętam tamten występ. To było coś niesamowitego. Niewiele jest miejsc na świede, w których możesz liczyć na taką reakcję fanów. Pamiętam, że było wtedy bardzo zimno. Dosłownie wszędzie. Nawet w hotelowym pokoju [tu Mustaine po raz pierwszy i jedyny się roześmiał - D.Ś.] Ale jakoś to przeżyliśmy. Mogę cię zapewnić, że bardzo chcemy wrócić na koncert do Polski.

MH: Czekamy z niecierpliwością. Mogę Cię zapewnić, że Megadeth zawsze może liczyć na polskich fanów.

DM: Cieszę się.

MH: Pamiętasz co zadecydowało, że postanowiłeś zostać muzykiem, słyszałem na ten temat różne historie...

DM: Na przykład jakie?

MH: Na przykład takie, że nie miałeś powodzenia u dziewczyn i postanowiłeś to zmienić, zakładając zespół...

DM: To szczera prawda. Chciałem trochę poćpać i zabawić się z panienkami, i wiesz co? Okazało się, że to działa. Nie masz powodzenia u dziewczyn - załóż zespół.

MH: Na początku naszej rozmowy wspomniałeś o AC/DC jako o zespole, który miał ciebie duży wpływ. Myślę że ta lista jest dłuższa?

DM: Tak. Jako młody chłopak wsłuchiwałem się też w nagrania Led Zeppelin, Kiss, UFO i Judas Priest... Potem odkryłem Diamond Head, które było jedną z najważniejszych inspiracji w moim życiu, i wiesz co - to ja zaraziłem miłością do Diamond Head chłopaków z Metalliki, podczas gdy cały świat myśli, że było odwrotnie...

MH: Wspomniałeś, ze jednym z Twoich ulubionych zespołów był Judas Priest Powiedz mi jak się czułeś kiedy w 1991 roku Megadeth towarzyszyło Judas Priest na trasie promującej album Painkiller?

DM: To było dla mnie duże przeżycie. Wcześniej, jako młody chłopak nigdy nawet przez moment nie pomyślałem, że w przyszłości będę koncertował razem z Judas Priest... To było jak spotkanie z legendą, która nagle okazała się prawdą. Poznałem Halforda, Tiptona, Downinga - przez pierwszych kilka dni nie mogłem uwierzyć, że to realny świat.

MH: Na zakończenie chciałbym jeszcze zapytać cię, co sądzisz o ostatnich albumach Metalliki?

DM: Myślę, że są naprawdę dobre [nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że w głosie Mustaine'a wyczułem coś na kształt ironii - D.Ś.]. Nie są tak szybkie i mocne jak pierwsze albumy Metalliki, ale udało im się napisać naprawdę dobre piosenki. Cieszę się, że mogą robić to co chcą i jeszcze na tym zarabiać. Nie wydaje ci się, że to komfortowa sytuacja?

MH: Jak najbardziej.

DM: Kiedy zaczynaliśmy z Metalliką, mieliśmy takie założenie, że nasza muzyka będzie inna niż wszystko, co ludzie stworzyli do tej pory. Później, kiedy odszedłem z zespołu, chłopcy trochę się pogubili, ale teraz znów wrócili do idei eksperymentu. Płyty Load i Reload to przecież jeden wielki eksperyment, i to właśnie mi się w nich podoba.

MH: Ale nie zamierasz chyba nagrać z Megadeth albumu z orkiestrą?

DM: Nie.

MH: Mam jednak wrażenie, że Megadeth skorzystało już kiedyś z orkiestrowych patentów? W twoich utworach wykorzystaliście sekcje dętą?

DM: Tak, masz rację. Kiedy nagrywaliśmy album Cryptic Wrtings skorzystaliśmy z pomocy sekcji smyczkowej, która pojawiła się w kilku nagraniach. Nigdy jednak nie nagram albumu z orkiestrą. Jestem pewien.

MH: Grasz na gitarze, ale jesteś też głównym wokalistą w Megadeth, w której roli czujesz się lepiej?

DM: Zdecydowanie łatwiej mi grać na gitarze. Po pierwsze dlatego, że ma solidne wsparcie drugiego gitarzysty w zespole, a po drugie - moje umiejętności gry na instrumencie, są o wiele większe, niż umiejętność śpiewu.

MH: Na koniec Dave - czego mogę ci życzyć?

DM: Sam nie wiem. Wymyśl coś.

MH: Chyba po prostu wszystkiego najlepszego.


Dave człowiek, Mustaine artysta :: Próba ognia :: Thrash in Peace :: Godzilla kontra Megadeth :: Sławny zespół :: Podekscytowany rudy rydz :: Igły i szpilki :: Dar :: Megadeth - Ryzyko? :: Heroina rządziła mną i Megadeth :: Bohater :: Arogancki Amerykanin :: Spróbuj zaskarżyć Capitol Records :: Układ Warszawski :: Znowu w siodle :: Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii :: Twarzą w twarz z... Megadeth :: Trochę uderzyło mi do głowy

Megadeth.rockmetal.art.pl
Wywiady | Strona główna | Z powrotem na górę | Napisz do nas