Wywiady i artykuły o Megadeth


Dave człowiek, Mustaine artysta :: Próba ognia :: Thrash in Peace :: Godzilla kontra Megadeth :: Sławny zespół :: Podekscytowany rudy rydz :: Igły i szpilki :: Dar :: Megadeth - Ryzyko? :: Heroina rządziła mną i Megadeth :: Bohater :: Arogancki Amerykanin :: Spróbuj zaskarżyć Capitol Records :: Układ Warszawski :: Znowu w siodle :: Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii :: Twarzą w twarz z... Megadeth :: Trochę uderzyło mi do głowy

Twarzą w twarz z... Megadeth

źródło: Mystic Art 14/2001 (kwiecień/maj)
autor: Michał Wardzała


Pewnie niewielu czytelników Mystic Art wie, że niespełna cztery tygodnie temu, dokładnie piątego marca, Polskę odwiedził jeden z największych muzyków w historii metalu, założyciel Megadeth, słynny nieobecny w Metallice - Dave Mustaine. Cała sprawa nie była okryta specjalną tajemnicą, jednak tym bardziej nie była w żaden sposób nagłaśniana, bowiem powodem wizyty nie był (niestety) koncert Megadeth, ale promocja nowego albumu grupy (dobre i to!), który ma się ukazać w połowie maja. Jak ta promocja wyglądała, jakim człowiekiem jest Mustaine, co robił podczas 24-godzinnego pobytu w naszym kraju, wreszcie jaką płytę nagrał Megadeth, przeczytacie w poniższej relacji Michała Wardzały, który miał to szczęście towarzyszyć mu przez większość pobytu.

Bez żadnych wątpliwości poznanie Dave'a Mustaine's, to całkiem sympatyczna sprawa. Raz że dla metalu jest on żywą legendą w pełnym tego słowa znaczeniu - to on bowiem był w pierwszym składzie Metalliki, to on założył właśnie Megadeth, który właśnie obok Metalliki, Slayer i Iron Maiden, jako jedyny ze starej gwardii wciąż jest na szczycie - a dwa, że skonfrontowanie wielu, często bardzo sprzecznych, opinii na jego temat z rzeczywistością, było doświadczeniem tyleż interesującym, co w rzeczy samej bardzo zaskakującym. W dodatku mile zaskakującym.

Zapewne większość z was słyszała o trudnym charakterze Mustaine'a, o jego dziwnym lub aroganckim zachowaniu, o tym że jest trudny w kontaktach z ludźmi, innymi słowy - że jest pieprzonym, zarozumiałym dupkiem... Tak tez sobie myślałem czekając na jegomościa na Okęciu późnym wieczorem piątego marca i nie ukrywam, że takiego gościa właśnie spodziewałem się za chwilę poznać. Niemniej jednak pierwszą rzeczą, którą ujrzałem nie była bynajmniej naburmuszona facjata Dave'a, a jego niesamowicie rude włosy, które nigdy nie wyglądały aż tak bardzo rudo na zdjęciach... hmm, a naburmuszona facjata? Takowej nie ujrzałem, bowiem luz, uśmiech od ucha do ucha i serdeczność towarzyszyły Mustaine'owi przez cały pobyt w Polsce, podobnie jak podróżującym z nim Alowi Pitrelli'emu (nowy gitarzysta Megadeth) oraz Steve'owi Wood'owi (menadżer zespołu). W drodze do hotelu cała trójka nie kryła zaskoczenia z powodu zmian, jakie zaszły w wyglądzie Warszawy. "Pamiętam Polskę z moich wcześniejszych wizyt - opowiada Mustaine - i zawsze było tu bardzo ponuro i szaro, zmieniliście kraj nie do poznania... Ulice są czyste, są kolorowe reklamy, wieżowce... Naprawdę nie widzę różnic pomiędzy Warszawą a innymi miastami europejskimi." Z lekkim zażenowaniem słuchałem tych pochwał, bo do większości miast europejskich to nam jeszcze sporo brakuje, niemniej jednak nie ma nic przeciwko i o czymś to świadczy jeśli pierwsze wrażenie jest pozytywne. "A przy okazji, mam nadzieję, że niezbyt daleko od Warszawy jest Praga - kontynuował Mustaine - ach, 700 - 800 kilometrów, to jeszcze nie jest tak źle... w czerwcu gramy tam koncert z AC/DC, więc może trochę ludzi z Polski będzie mogło nas zobaczyć. Niewykluczone jednak, że dojdzie do skutku koncert w Polsce, co oczywiście byłoby idealne tak dla nas, jak i AC/DC. Nie ukrywam, że granie przed nimi jest dla nas wielkim zaszczytem, dla mnie osobiście AC/DC są jednym z najlepszych zespołów hard rockowych i tak naprawdę chyba moją ulubioną kapelą." A więc pierwsze koty za płoty, rozpoznanie zrobione, Mustaine groźny nie jest, a raczej wygląda na sympatycznego luzaka i co najważniejsze, gada jak najęty. A w ciągu dwóch dni spędzonych w Polsce na brak rozmówców narzekać nie mógł! Udzielił wywiadów do wszelkiej maści mediów poczynając od telewizji (Telexpress, 30 Ton, VIP), przez kilkanaście stacji radiowych oraz portali internetowych (w tym godzinny chat na Interii), a skończywszy na prasie (m. in. Tylko Rock i Mystic Art).

Odrodzenie

Zespół odżył na nowo na praktycznie wszystkich frontach, przede wszystkim skończył im się kontrakt z molochem wydawniczym Capitol Records, z czego najwyraźniej wszyscy zainteresowani są bardzo zadowoleni. "Jeśli zacząłbym opowiadać o tym, jak w ostatnim czasie współpracowało nam się z Capitol, to najkrótsza wersja tego koszmaru zajęła by mi kilka godzin - bez zażenowania mówi Mustaine - firma miała czterech prezydentów, z których każdy chciał mieć jak najwięcej do powiedzenia. Żaden z nich nie miał pojęcia o heavy metalu i tak naprawdę żaden z nich nie chciał podjąć decyzji o zainwestowaniu w nas konkretnych sum, choćby na promocję. Oczywiście kiedy im powiedziałem, że chcę odejść, nie za bardzo byli skłonni rozwiązać kontrakt, zaczęli stawiać warunki, itd. W końcu zgodziłem się im dać nowy kawałek na płytę kompilacyjną, bo wiedziałem że jeśli nie załatwię tego polubownie, jeśli zacznę z nimi walczyć, prawdopodobnie do końca życia nie będę w stanie czegokolwiek nagrać i wydać. Skończyło się więc bardzo szczęśliwie. I być może zabrzmi to trochę dziwnie, ale po rozwiązaniu umowy poczułem ze znów jestem wolny, że nikt nie stoi nade mną, że znów mogę robić to, co chcę." Po zakończeniu współpracy z Capitol rozpoczęły się poszukiwania nowej wytwórni. A raczej przebieranie w ofertach, bowiem chętnych do podpisania kontraktu z zespołem nie brakowało. "Mieliśmy sporo propozycji, jakieś kilkanaście, które rzeczywiście były poważne. Dość szybko jednak podjęliśmy decyzję, że będzie to Sanctuary/Metal-Is... Widzisz, oni jako pierwsi spytali nas, czy będą mogli używać naszego oryginalnego logo, tego do którego przyzwyczaili się nasi starzy fani. Pomyślałem wówczas - 'ta wytwórnia naprawdę wie o co w tym wszystkim chodzi, wie o co chodzi w heavy metalu, czym ta muzyka jest tak dla fanów, jak i muzyków'. Jej właściciel - Rod Smallwood jest menadżerem Iron Maiden od samego początku ich istnienia, jeśli oni są zadowoleni z jego pracy, z pewnością będzie również Megadeth." Sześciotygodniowy press-tour po całym świecie, zapowiadana olbrzymia kampania promocyjna nowego albumu, wreszcie trasa koncertowa z AC/DC, dowodzą że wybór był trafny.

Sesja nagraniowa

Szczerze mówiąc byłem mocno zaskoczony, kiedy dowiedziałem się w jaki sposób przebiegał proces nagrywania nowego albumu, wydawało mi się bowiem, że artysta pokroju Mustaine'a to przede wszystkim wygodniś i konformista, który raczej każe przenieść lub wybudować studio w okolicy swojego domu, niż dojeżdżać do niego codziennie nie mały kawałek drogi. "Od mojego domu miałem około dwu i pół godziny jazdy pociągiem, tak więc nie była to szczególnie komfortowa sytuacja. Oczywiście mogłem wynająć pokój w hotelu, jednak stwierdziłem, że jestem w stanie codziennie dojeżdżać i czuć się z tym dobrze. Zawsze wstawałem zatem o szóstej rano, jadłem śniadanie, piłem kawę i za piętnaście ósma byłem już w pociągu. Nagrywanie zaczynaliśmy gdzieś w okolicy godziny jedenastej i ciągnęliśmy do mniej więcej ósmej. W domu byłem więc z powrotem koło północy i spałem średnio cztery, pięć godzin. Kosztowało to wszystko sporo wyrzeczeń, sporo samozaparcia i dyscypliny, jednak ten styl pracy przyniósł doskonałe efekty, dawno bowiem nie pracowało nam się tak dobrze, nie mieliśmy tak dużo energii i pasji do grania. Sesja trwała dość krótko, mniej niż dwa miesiące i z efektów jesteśmy bardziej niż zadowoleni."

Nowy album

Takiego powrotu chyba nikt się nie spodziewał, nikt nie przypuszczał, że po bardzo lekkim Risk zespół powróci do ostrego, prawdziwie metalowego grania. "Wiesz, my naprawdę nie wstydzimy się Risk, nagraliśmy ten album będąc pełni świadomi faktu, że dla niektórych naszych fanów będzie on nie do zaakceptowania. Niemniej jednak nigdy też nie zamierzaliśmy nagrywać Risk part II czy Re-Risk, ha, ha, ha..." I całe szczęście, bowiem nowy album The World Needs a Hero to najwspanialszy powrót Megadeth, jaki każdy fan zespołu mógł sobie wymarzyć, metal najwyższej klasy, jaki wszyscy podziwialiśmy na choćby Rust in Peace. Dave Mustaine, Al Pitrelli (gitara), David Ellefson (bas) oraz Jimmy DeGrasso (perkusja) przez blisko dwa miesiące nie wpuszczali nikogo do studia, wyłączyli swoje telefony i skoncentrowali się tylko i wyłącznie na nagrywaniu. Małą sensacją jest fakt, że na albumie znajdzie się utwór zatytułowany "Return to Hangar", będący kontynuacją jednego z najbardziej znanych utworów w karierze zespołu, czyli "Hangar 18". "Myślę, że nadszedł odpowiedni moment, aby zrobić taki numer... zajrzeć do hangaru dziesięć lat później. Już kiedyś zresztą zapowiadałem - opowiada Mustaine - że prawdopodobnie pokuszę się o skomponowanie kontynuacji tego utworu. Przypuszczam że nie jest ostatni tego typu zabieg i bardzo możliwe że w przyszłości również zrobimy podobne rzeczy z innymi kawałkami Megadeth. Nam sprawia to wiele satysfakcji i wygląda na to, że podobnie oceniają to fani, gdyż od wielu lat pytają się czy rozwiniemy niektóre pomysły z przeszłości... oto jest - 'Return to Hangar'." A oprócz niego jedenaście innych utworów i blisko sześćdziesiąt minut muzyki.

Muzyk czy aktor?

Co ciekawe, Dave Mustaine ma za sobą również debiut filmowy i to bardzo świeży debiut, bowiem zdjęcia do obrazu "Black Scorpion" wyświetlanego na razie tylko i wyłącznie w Stanach, były kręcone dokładnie pomiędzy sesją nagraniową a miksami nowego albumu. Wydaje się zatem, że jedno z drugim musiało dość bardzo kolidować. "Być może tak to wygląda na pierwszy rzut oka - rozwiewa obawy Mustaine - jednak po pierwsze potrzebowaliśmy chwili przerwy pomiędzy obydwoma procesami w studio, po drugie zaś praca na planie filmowym trwała zaledwie kilka dni, gdyż nie grałem żadnej pierwszoplanowej roli. Grałem podpalacza, stoczyłem trzy walki i na tym skończył się mój udział. Oczywiście film był o tematyce science-fiction, choć ostatnio dostałem nawet ofertę zagrania w filmie porno i naprawdę nie wiem co musiałoby mi się stać z głową abym w nim zagrał. Wystarczy, że wziąłem udział w nudnym, choć momentami zabawnym filmie science-fiction. Z całą pewnością jednak znacznie lepiej się realizuję jako muzyk, niż aktor."

Metallica, drugs and rock'n'roll

Dość często wspomina się o udziale i o grze Mustaine'a w Metallice, co by było gdyby nie odszedł z zespołu, czy Metallica byłaby tak wielka jak dziś, czy powstałby Megadeth? Sam zainteresowany odpowiada krótko i zwięźle: "Tu nie ma nad czym się zastanawiać, ja zasłużyłem aby wylecieć z tego zespołu, na ich miejscu z pewnością postąpiłbym podobnie, nie chciałbym grać z gościem, dla którego najważniejszy jest alkohol i narkotyki. Metallica odniosła wielki sukces i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy". Problemy z używkami oczywiście nie skończyły się po opuszczeniu przez Mustaine'a Metalliki. Wraz z upływem lat narastały, aż w pewnym momencie znalazł się o krok od śmierci: "Przeżyłem śmierć kliniczną, byłem jedną noga na tamtym świecie, jednak jakimś cudem udało mi się wrócić. Miało to miejsce jakieś sześć lat temu i od tego czasu nie tknąłem nawet piwa". Jak powszechnie wiadomo, im artysta bardziej znany, tym więcej lgnie do niego różnych ludzi, w tym i kobiet, co Mustaine niejednokrotnie odczuł na własnej skórze. "Mam fantastyczną żonę, tak więc nie interesują mnie łatwe okazje, które dość często zdarzają się na koncertach. To dość niesamowite, że laski, które mnie kompletnie nie znają, bez większych oporów pojechałyby po koncercie do hotelu. Pamiętam dość zabawną sytuację w Finlandii, kiedy szef mojej ochrony zrobił mi raczej paskudny kawał - poszedł na salę i przyprowadził do mojej garderoby około trzydziestu lasek, każdej mówiąc, że Mustaine chce się z nią umówić. Byłem cholernie zażenowany, gdy wszedłem do garderoby, w której siedziało kilkadziesiąt dziewczyn, zaś koleś rzucił - 'no, wybieraj Dave, dziś ty masz pierwszeństwo'. Skończyło się na sympatycznej pogawędce i autografach."

A życie toczy się dalej, zaś premiera The World Needs A Hero przewidziana jest na 14 maja, bez wątpienia album ma szansę wywołać spore zamieszanie.


Dave człowiek, Mustaine artysta :: Próba ognia :: Thrash in Peace :: Godzilla kontra Megadeth :: Sławny zespół :: Podekscytowany rudy rydz :: Igły i szpilki :: Dar :: Megadeth - Ryzyko? :: Heroina rządziła mną i Megadeth :: Bohater :: Arogancki Amerykanin :: Spróbuj zaskarżyć Capitol Records :: Układ Warszawski :: Znowu w siodle :: Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii :: Twarzą w twarz z... Megadeth :: Trochę uderzyło mi do głowy

Megadeth.rockmetal.art.pl
Wywiady | Strona główna | Z powrotem na górę | Napisz do nas